Czy essenizm wpływał na chrześcijaństwo?
W poprzednim artykule: "Największe odkrycie archeologiczne XX wieku" (str. 3393) omówiłem temat Zwojów Morza Martwego w sposób ogólny, aby uświadomić przeciętnemu, niezorientowanemu w temacie czytelnikowi znaczenie tych manuskryptów, aby mając pewien pogląd o nich, zrozumiał dlaczego naukowcy uznali je za tak ważne i nazwali największym lub jednym z największych odkryć archeologicznych XX wieku. Przytoczyłem kilka interesujących wypowiedzi niektórych ekspertów i autorytetów w tej dziedzinie, dodając kilka własnych komentarzy, aby wykazać, że podobieństwa pomiędzy essenizmem, a młodszym od niego chrześcijaństwem są ewidentne, a ogniwa pomiędzy tymi grupami liczne i silne. Essenizm wprawdzie nie istnieje już od dawna jako odłam judaizmu, podobnie jak faryzeizm, jednak w pewnym sensie żyje on nadal dzięki znalezionym Zwojom. Skoro wiemy już, że chrześcijaństwo i essenizm należą do tej samej rodziny, są dziećmi judaizmu, to musimy zgodzić się z tym, że essenizm jest starszym bratem chrześcijaństwa.
Odpowiedź:
Po pierwsze, wcale nie jest takie pewne, czy sekta z Qumran to esseńczycy, jak to tutaj bez żadnego „ale” utrzymuje Sędziak. Jak podaje jeden z qumranistów, wspólnotę z Qumran identyfikowano z faryzeuszami, saduceuszami, zelotami, sadokitami, ebionitami, karaimami, a niektórzy w ogóle zaprzeczali istnieniu esseńczyków[2]. W pewnym opracowaniu wymienia się nazwiska 25 autorów, którzy nie utożsamiali wspólnoty z Qumran z esseńczykami[3]. Joseph Fitzmyer, wykładowca języków semickich i profesor języków i cywilizacji Bliskiego Wschodu z Instytutu Orientalistycznego w Chicago, autor wielu publikacji o Qumran, który badał Zwoje z Qumran i współtworzył konkordancję do zwojów z groty 4 w Qumran (z jego spostrzeżeń i cennych ustaleń będę często korzystał dalej) na pytanie „Czy identyfikacja wspólnoty qumrańskiej z esseńczykami jest pewna?” odpowiada: „Nie, nie jest”[4].
Skoro pisze się już o wspólnocie z Qumran, to obiektywne podejście domagałoby się przynajmniej napomknięcia o tym. No chyba, że Sędziak nie chce uchodzić za obiektywnego autora, co oczywiście w oczach czytelników i twórców Racjonalisty nie stanowi i nigdy nie stanowiło większego wykroczenia. Wręcz przeciwnie.
Teraz przejdę do szczegółów i postaram się wykazać istotę tych podobieństw, ich charakter. Jak sugeruje tytuł niniejszego artykułu, Zwoje Morza Martwego powinny być wstępem do Nowego Testamentu, a nie lekturą uzupełniającą. Jest to zasada której należy się trzymać, aby nie znaleźć się w świecie zmitologizowanym do którego prowadzi nieuchronnie nauka kościoła katolickiego i protestancki fundamentalizm biblijny. Odrzućmy więc stereotypowe schematy myślowe, wierzenia oparte na nieudokumentowanych naukowo przesłankach.
Odpowiedź:
No i typowo, już od samego początku rozważań zaczyna się uprawianie „standardowej procedury racjonalistycznej”, która polega na tym, że swoje własne i mało osadzone w realiach spekulacje, naciągania pod wcześniej ustaloną tezę, gdybaniny, a często wręcz manipulacje przemyca się pod płaszczykiem tzw. „udokumentowanych przesłanek naukowych”. Jednocześnie, istniejącą u katolickich badaczy ostrożność w wyciąganiu pochopnych wniosków w kwestii qumrańskiej dyskredytuje się za pomocą kalamburów i oskarżeń w stylu „świat zmitologizowany” i „stereotypowe schematy myślowe, wierzenia oparte na nieudokumentowanych naukowo przesłankach”. Mało utwierdzony i naiwny czytelnik (jakich nie brakuje, i na tym żerują tacy pseudointelektualni hochsztaplerzy jak Agnosiewicz i spółka) szybko skapituluje przed takim postawieniem sprawy. Nikt przecież nie chce uchodzić za człowieka „sprzeciwiającego się nauce”! I dlatego tak wielu sterroryzowanych i zmanipulowanych przez taką płytką socjotechnikę czytelników łyka potulnie te rewelacje. Ale po co? Przecież tak naprawdę nie ma to wszystko nic wspólnego z żadnym „podejściem naukowym”. Tzw. podejście naukowe w kwestii qumrańskiej jest bowiem całkowicie inne, jest zupełnie wolne od dogmatyzmu. W każdej niemal kwestii związanej ze Zwojami znad Morza Martwego zawodowi qumranolodzy są podzieleni i nie ma tu żadnej „jedynie słusznej prawdy naukowej”. Nawet tak podstawowa dla istoty całego sporu kwestia jak tożsamość wspólnoty z Qumran wywołuje spory i podziały (patrz wyżej). Punkt widzenia jaki niżej reprezentuje Sędziak również jest tylko jednym z wielu punktów widzenia wśród qumranologów, wcale nie najlepszym ani najlepiej uzasadnionym. Jak ktoś nie wierzy, że jest tak jak mówię to proponuję mu przejść się do biblioteki i pożyczyć jakiekolwiek naukowe lub popularnonaukowe opracowanie o Qumran. Dzięki temu można będzie się przekonać, że w kwestii Qumran prawie nigdy nie istnieje „jedynie słuszna prawda”. Jest wiele kwestii niejasnych, sporów, przeróżnych wyjaśnień jednej kwestii. Oczywiście o tym Sędziak już nawet nie piśnie w swym tekście, nic dziwnego, gdyby to zrobił to okazałoby się, że jego poniższe wywody są w zasadzie niczym więcej jak tylko opowiedzeniem się za jedną z wielu opcji, która wcale nie musi być jedynie zbiorem „bezspornych faktów”.
Aby poznać rodowód chrześcijaństwa trzeba najpierw odwiedzić Qumran, przynajmniej w wyobraźni, przyjrzeć się tajemniczym ruinom klasztoru nad brzegiem Morza Martwego, w którym mieszkali niegdyś esseńczycy - Żydzi którzy w czasach Jezusa prowadzili tam swoją szkołę zakonną. Po zapoznaniu się z treścią Zwojów Morza Martwego doszedłem do wniosku, że nie sposób zrozumieć ludzi żyjących w owych czasach, czyli I wieku n.e., ich obyczajów i wierzeń, jeśli odrzucimy lub zlekceważymy te dokumenty odkryte w Palestynie w 1947 roku. Ewangelie mówią nam bardzo mało na temat świata, w którym żył Jezus i apostołowie. Znacznie więcej światła na tę scenę rzucają Zwoje Morza Martwego. Właśnie Qumran i Jerozolima są, bramami otwierającymi nam podwoje chrześcijańskiego królestwa, a nie Rzym lub Konstantynopol. Śmiem twierdzić, że jest to jedyna droga do zrozumienia rodowodu chrześcijaństwa i kościoła.
Odpowiedź:
Odważne i błyskotliwe twierdzenie, które brzmi nawet dość sensacyjnie (pewnie o to głównie chodzi na Racjonaliście), jednak w rzeczywistości jest to stwierdzenie mało realistyczne. Prawda jest taka, że chrześcijaństwo a nawet samo Qumran byłoby kompletnie niezrozumiałym zjawiskiem bez odwołania się Starego Testamentu, nie zaś bez odwołania się do Qumran. To nie Qumran jest kluczem do chrześcijaństwa, ale Stary Testament, bez którego zarówno wspólnota z Qumran jak i starożytna kultura semicka z czasów Jezusa w ogóle by nie egzystowały w takiej formie w jakiej je dziś znamy. Najbardziej wyważona i bliska rzeczywistości ocena Qumran głosi, że Qumran było pomocne w zrozumieniu wielu niejasnych aspektów biblijnych i filologicznych, nie było jednak w tej materii decydujące. Opracowania traktujące o zrozumieniu świata Biblii (pisane zarówno przez wierzących jak i niewierzących – patrz np. prace niewierzących - Michaela Granta, Józefa Kellera, Zenona Kosidowskiego, itd.) nie odwołują się wcale „co chwila” do Qumran w celu wyjaśnienia wielu kwestii. Odwołania te są stosunkowo rzadkie, owi autorzy wyjaśniając genezę chrześcijaństwa doskonale radzą sobie bez Qumran, co oczywiście przeczy tezie Sędziaka, zgodnie z którą Qumran „to jedyna droga do zrozumienia rodowodu chrześcijaństwa i kościoła”. Najwyraźniej Sędziak uległ tu jakiejś przesadnej qumranomanii. Takie podejście do sprawy w żadnym wypadku nie sprzyja obiektywnemu wyjaśnieniu paraleli istniejących między Qumran a chrześcijaństwem, o czym przekonamy się dalej.
Paleografowie są zgodni co do tego, że esseńczycy, na pismach których wzorowali się w znacznej mierze, bezpośrednio lub pośrednio, bardziej lub mniej świadomie, autorzy czterech ewangelii i listów apostolskich i sam Jezus, byli gminą religijną starszą od Jezusa i apostołów o co najmniej 150 lat. W związku z tym nasuwa się wniosek: skoro Jezus i apostołowie zapożyczyli wiele nauk od nich, i być może innych nauczycieli tamtego okresu, zatem Kościół i cała jego wielowiekowa tradycja jest domeną, w której należałoby pilnie dokonać stosownych rewizji i przewartościowań, jak słusznie zauważył John Marco Allegro, tłumacz tych tekstów. Wiem, że stwierdzenie takie może wydać się wielu chrześcijanom dziwne, wręcz szokujące; niemniej, fakty historyczne są nieubłagane, teksty Zwojów Morza Martwego mówią same za siebie, a opowiadają nam nową historię.
Odpowiedź:
Bardzo odważne stwierdzenie. Tym bardziej wnikliwie przyjrzymy się więc dalej całej sprawie i zobaczymy, czy owe prezentowane dalej przez Sędziaka „fakty historyczne” rzeczywiście świadczą o tym, że „Jezus i apostołowie zapożyczyli wiele nauk od” qumrańczyków. W niniejszym tekście stawiam polemiczną kontrtezę do tej tezy Sędziaka i twierdzę, że tak akcentowane niżej przez Sędziaka pewne podobieństwa między ideami, określeniami i pismami z Qumran a ideami, określeniami i pismami pierwszych chrześcijan, nie stanowią żadnego dowodu na domniemany wpływ idei qumrańskich na poglądy pierwszych chrześcijan. Wręcz przeciwnie, jak wykażę dalej, owe niżej akcentowane tak chętnie przez Sędziaka podobieństwa można z powodzeniem wyjaśnić po prostu wspólnym judaistycznym dziedzictwem światopoglądowym. Jeśli bowiem jakieś zwroty, czy stwierdzenia są obecne nie tylko w pismach tworzonych przez wspólnotę z Qumran, ale są obecne również w tekstach przedesseńskich, to w tym momencie bezzasadne staje się postulowanie Sędziaka, iż to właśnie idee wspólnoty z Qumran wpłynęły na chrześcijaństwo. Nawet ktoś tak nieobiektywny w temacie chrześcijaństwa jak Karlheinz Deschner pisze w jednej ze swych książek, że jeśli chodzi o podobieństwo niektórych idei z Qumran do idei chrześcijańskich, to „To i owo wywodzi się ze wspólnego dziedzictwa judaistycznego”[5]. Czy gdzieś u Sędziaka znajdujemy takie oświadczenie?
W tym momencie twierdzenie na podstawie samych podobieństw, że to właśnie idee wspólnoty z Qumran wpłynęły na chrześcijaństwo jest tak samo bezzasadne jak stwierdzenie, że Sędziak nauczył się języka polskiego akurat ode mnie, skoro obaj używamy nie tylko tych samych słów ale również tych samych zwrotów (idiomy, frazy, kolokwializmy) i kategorii lingwistycznych. Oczywiście, że Sędziak nie nauczył się polszczyzny ode mnie, bowiem moją i Sędziaka umiejętność operowania tymi samymi kategoriami lingwistycznymi możemy wyjaśnić bez odwoływania się do li tylko mojej i jego znajomości języka polskiego, skoro języka tego oprócz nas dwóch używali także inni przed nami, i od nich każdy z nas nauczył się tego języka oddzielnie. Przenosząc to na rozważaną przez nas kwestię, samo podobieństwo pewnych idei i wyrażeń występujących zarówno we wspólnocie z Qumran jak i w chrześcijaństwie nie świadczy jeszcze o wpływie jednej z tych rzeczywistości na drugą z tych rzeczywistości, skoro wiemy, że te idee i wyrażenia występują zarówno poza Qumran jak i poza chrześcijaństwem – w judaizmie, który wpływał na oba te prądy myślowe jednocześnie. Moja poniższa kontrargumentacja pójdzie właśnie tym torem, wszędzie tam gdzie Sędziak będzie twierdził, że jakieś podobieństwo między pismami z Qumran a pismami chrześcijan świadczy akurat o wpływie idei i pism qumrańskich na chrześcijan, będę ukazywał, że wpływ taki jest niedostatecznie dowiedziony, skoro równie prawdopodobny (a często nawet bardziej) jest tu wpływ starotestamentalnej i międzytestamentalnej tradycji na pierwszych chrześcijan tworzących Nowy Testament. Jest bezspornie dowiedzione, że to właśnie głównie pod wpływem tej tradycji byli pierwsi chrześcijanie i twórcy NT, skoro w NT znajdujemy aż 1951 cytatów i wyraźnych aluzji z ST[6]. Przechodzę więc niniejszym do polemiki.
Teraz przejdę do szczegółów. Podam kilka godnych uwagi przykładów:
1.
Znaleziony w czwartej pieczarze Qumran zwój zatytułowany "Błogosławieństwa" /4Q525/ rozpoczyna się, zdanie po zdaniu, od słowa 'Błogosławieni', czyli dokładnie tak samo jak formuła wypowiedzi Jezusa w Kazaniu na Górze. Spójrzmy na te paralele:
"Błogosławiony człowiek o czystym sercu, który nie obmawia swoim językiem" /tekst qumrański/.
"Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą" /Ew.Mat. 5,8/.
"Błogosławiony człowiek który zdobył mądrość, postępuje według prawa Najwyższego" /tekst qumrański/.
"Błogosławieni, którzy łakną, i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni" /Ew.Mat. 5,6/.
W Kazaniu na Górze według ewangelii Łukasza słowo "błogosławieni" powtarza się cztery razy, w ewangelii według Mateusza dziewięć razy, a w Zwojach z Qumran pięć razy.
Odpowiedź:
Również w Starym Testamencie występowały formuły zaczynające się od błogosławieństw. Przypatrzmy się pewnemu tekstowi z ST:
„Błogosławiony jesteś, Panie Boże naszych ojców - pełen chwały i wywyższony na wieki. Błogosławione niech będzie Twoje imię pełne chwały i świętości - chwalebne i wywyższone na wieki. Błogosławiony jesteś w przybytku świętej Twojej chwały - chwalony, sławiony przez wieki nade wszystko. Błogosławiony jesteś na tronie Twego królestwa - chwalony, sławiony przez wieki nade wszystko. Błogosławiony jesteś Ty, co spoglądasz w otchłanie, co na Cherubach zasiadasz - pełen chwały i wywyższony na wieki. Błogosławiony jesteś na sklepieniu nieba - pełen chwały i sławny na wieki” (Dn 3,52-56, Biblia Tysiąclecia, dalej: BT; wszystkie pogrubienia w tym i następnych cytatach biblijnych pochodzą ode mnie).
Jak widać, formuły zaczynające się od wielokrotnego błogosławieństwa mogły być Ewangelistom znane równie dobrze już z ST, niekoniecznie zaś z pism wspólnoty z Qumran. Warto też zauważyć, że wyżej zaprezentowany przez Sędziaka tekst błogosławieństw z Qumran jest inny co do treści niż tekst z Ewangelii, co wyklucza tutaj tezę o wpływie idei z Qumran na idee zawarte w Kazaniu na Górze. W tym momencie, nawet gdyby Jezus w swym Kazaniu na Górze posłużył się formułą stosowaną przez wspólnotę z Qumran, to nie świadczy to jeszcze o tym, że podzielał idee tej wspólnoty. Zapożyczenie przez kogoś samego schematu formy literackiej nie jest jeszcze absolutnie żadnym dowodem na istnienie współzależności ideowej.
Istnieje wyraźne podobieństwo "Błogosławieństw" tekstu qumrańskiego (4Q525) z Jezusowym Kazaniem na Górze podanym w dwóch ewangeliach i częściowo w ewangelii Tomasza.
Cyfry a nawiasach oznaczają wspólne elementy cytowanych tekstów.
Łukasza 6,20-23:
(1) Błogosławieni (jesteście wy), ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. (2) Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. (4) Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie,"
Mateusza 5,3-12:
(1) "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (2) Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. (3) Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. (5) Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. (4) Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (4) Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was".
W Ewangelii Tomasza (w.54, 58) czytamy: Rzekł Jezus:
(4) Błogosławiony człowiek, który cierpiał - znalazł życie. (1) Błogosławieni ubodzy, wasze jest królestwo niebieskie.
Tekst qumrański (4Q525):
(5) Błogosławieni o czystym sercu którzy nie obmawiają językiem swoim, (3) Błogosławieni którzy trzymają się ustaw mądrości a nie dróg bezprawia, (2) Błogosławieni którzy weselą się w niej i nie wypowiadają się w sposób bezmyślny (5) Błogosławieni którzy szukają jej z czystymi dłońmi, a nie sercem nieszczerym. (3) Błogosławiony człowiek który zdobył mądrość, i chodzi w zakonie Najwyższego.
Pochwała 'prawa Bożego' w obu źródłach:
(3) Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni (Mat.)
(3) Błogosławieni którzy trzymają się ustaw mądrości a nie dróg bezprawia, (4Q525).
(3) Błogosławiony człowiek który zdobył mądrość, i chodzi w zakonie Najwyższego (4Q525).
Odpowiedź:
To rzekome podobieństwo jest tu naciągane. Nie wiem jakim cudem Jerzy Sędziak wykoncypował sobie, że Mateuszowa sprawiedliwość ma oznaczać od razu Prawo Boże („zakon Najwyższego” w tekście qumrańskim). Sprawiedliwym może być przecież nawet ktoś, kto nigdy nie słyszał o Prawie Bożym z Biblii. Równie dobrze o takich mógł mówić Jezus u Mateusza. Nie ma tu istotnego podobieństwa treściowego. Prędzej zachodzi tu podobieństwo Mateusza do ST, niż do tekstu z Qumran. Zróbmy inne zestawienie:
„Bo Ty, Panie, będziesz błogosławił sprawiedliwemu: otoczysz go łaską jak tarczą” (Ps 5,13, BT).
„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt).
Pochwała 'czystości' w obu źródłach:
(5) Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mat).
(5) Błogosławieni o czystym sercu którzy nie obmawiają językiem swoim, (4Q525).
(5) Błogosławieni którzy szukają jej z czystymi dłońmi, a nie sercem nieszczerym (4Q525).
Odpowiedź:
Kolejne podobieństwo, które można wytłumaczyć o wiele lepiej przy pomocy ST, bez odwoływania się do tekstów z Qumran. Przypatrzmy się pewnemu tekstowi z ST, który treściowo brzmi prawie identycznie jak powyższy tekst z Mt, różni się zaś od powyższego tekstu qumrańskiego:
„Człowiek o rękach nieskalanych i o czystym sercu, który nie skłonił swej duszy ku marnościom i nie przysięgał fałszywie. Taki otrzyma błogosławieństwo od Pana i zapłatę od Boga, Zbawiciela swego” (Ps 24,4-5, BT).
Pomiędzy tym tekstem z ST a powyższym tekstem z Mt zachodzi więcej podobieństw, niż pomiędzy powyższym tekstem z NT i z Qumran. W tekście z Mt i w tekście z Ps 24,4-5 mówi się bowiem nie tylko o czystym sercu, ale także o błogosławieństwie i nagrodzie od Boga za to serce. Natomiast w powyższych tekstach z Qumran mówi się już tylko o czystym sercu, nie ma nic o nagrodzie Boga za to. Treściowo, druga część zdania jest zupełnie inna w powyższych tekstach z Qumran niż w powyższym tekście z Mt. Tekst z Mt jest więc bardziej podobny do tekstu z ST, niż do powyższych tekstów z Qumran, i przy pomocy ST o wiele lepiej można wytłumaczyć jego ewentualne pochodzenie, niż przy pomocy tekstów z Qumran.
Pochwała 'radości' w obu źródłach:
(2) Błogosławieni którzy weselą się w niej i nie wypowiadają się w sposób bezmyślny (4Q525).
(2) Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. (Łuk.).
(2) Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. (Mat.).
Odpowiedź:
Kolejne dwa teksty o jedynie śladowym podobieństwie. W pewnym sensie nawet wykluczają się one nawzajem, bowiem powyższy tekst qumrański mówi, iż błogosławieni są weseli, zaś zacytowane teksty Ewangeliczne przeczą temu, gdyż mówią, iż błogosławieni są smutni nie weseli. Dla wesołych ten sam tekst ewangelicznego Kazania na Górze ma nawet przestrogę:
„Biada wam, którzy teraz się śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie” (Łk 6, 25).
Nie wiem zatem jak można było dokonać wyżej zestawienia powyższych tekstów z NT i Qumran mówiących o radości, w celu dowodzenia ich „podobieństwa”. One są przecież zupełnie sprzeczne.
Ewangelia Mateusza ma trzy wspólne elementy z tekstem qumrańskim, a ewangelia Łukasza dwa.
Odpowiedź:
Jakim cudem Łk ma „dwa” podobieństwa, skoro wyżej jest tylko jedno porównanie z Łukaszem, w dodatku kompletnie nietrafione? Co najwyżej mamy zatem tylko jedno śladowe podobieństwo między tekstem z Qumran a Mt (bo powyższe „podobieństwo” w tekście Mt mówiącym o sprawiedliwych i w tekście o weselących się jest zupełnie nietrafione). Ale co z tego, skoro między tymi samymi tekstami z Mt i pewnymi tekstami z ST występuje już o wiele więcej podobieństw, bo aż cztery (jak wyżej wskazałem). Znów więc wychodzi na to, że prędzej teksty z ST były teologiczną inspiracją dla Jezusa, niż teksty z Qumran. Jedyne co pozostaje więc jakoś uderzająco wspólne w porównywanych przez Sędziaka tekstach z Qumran i NT, to literacki schemat rozpoczynania każdego zdania od błogosławieństwa. Ale samo podobieństwo schematu literackiego obu tych utworów nie dowodzi jeszcze zależności doktrynalnej. Zresztą, taki schemat tekstu, gdzie poszczególne zdania rozpoczynają się od błogosławieństw, był znany już w ST (Dn 3,52-56).
Gdyby oba teksty występowały razem w ewangeliach, czy nie mogłyby stanowić jednej całości? Oczywiście że tak. Z powodzeniem. Zwróćmy uwagę na ich podobną treść, rytm, ilość słów w każdej linijce.
Odpowiedź:
Treść nie jest w nich wcale podobna. Co do podobieństwa rytmu i ilości słów też można by dyskutować. Samo podobieństwo rytmu i w ilości słów nie świadczy jeszcze o zależności. O tym może decydować tylko treść, ta zaś jest inna w porównywanych wyżej tekstach.
Wspólnota qumrańska również nazywa siebie "ubogimi" i "ubogimi duchem". Słowo 'ubodzy' powtarza się w Zwojach wielokrotnie.
"Pośród ubogich duchem jest władza nad zatwardziałym sercem" (1QM). Przez ubogich duchem... i przez tych których droga jest doskonała przestaną istnieć wszystkie niegodziwe narody. Wyjaśnienie tego słowa odnosi się do Niegodziwego Kapłana, do odpłaty mu za jego czyny, których dokonywał wobec ubogich...zamyślał zgładzić ubogich...zagrabił mienie ubogich (1QpHab).
Ale tak nazywali siebie również pierwsi judeochrześcijanie, którzy przyjęli nazwę ebionici. Nazwa ta oznacza w języku hebrajskim "ubodzy". Judeochrześcijanie przyjęli taką nazwę, opierając się zapewne na naukach Jezusa i Jakuba Sprawiedliwego, który był ich przywódcą. Nowotestamentowy list Jakuba, przywódcy ebionitów, również mówi wiele o ubogich. Jezus, Jakub Sprawiedliwy i esseńczycy wywyższają ubogich w jednakowy sposób. Jest to zatem ważne ogniwo pomiędzy essenizmem a chrześcijaństwem.
Odpowiedź:
Jak zauważa jeden z badaczy zwojów z Qumran, dyskutuje się, czy qumrański zwrot „ubodzy w duchu” ma takie same znaczenie jak ten sam zwrot u Mateusza[7]. Nie wiemy więc, czy doszło tu do jakiegoś zapożyczenia ideowego, czy nie jest to po prostu jedynie zbieżność leksykalna.
2.
Jezus uczy, że sprawy sporne pomiędzy jego uczniami mają być rozstrzygane w obecności kilku świadków, a jeśli spór nie zostanie w ten sposób rozstrzygnięty, dane sprawy powinny być adresowane do zboru. "Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś zborowi. A jeśli nawet zboru nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik" /Ew.Mat. 18, 15-17/.
Podobnej procedury przestrzegali esseńczycy. Obszerny, popularny zwój, o nazwie "Podręcznik dyscypliny" lub "Reguła Zrzeszenia", na który będę często powoływał się w moich rozważaniach, mówi: "Nikt nie będzie wnosić żadnej sprawy przeciw bliźniemu swemu przed społeczność, nie upomniawszy go wcześniej przed świadkami".
Odpowiedź:
Sędziak nie wie (lub nie chce powiedzieć), że taka reguła postępowania była już stosowana w Starym Testamencie, nie jest to więc twór czysto qumrański. Przypatrzmy się jednemu z tekstów w ST:
„Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, i powiedzą starszym miasta: Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu” (Pwt 21,18-20, BT).
Tu też jest obecna idea wcześniejszego upomnienia kogoś przed innymi, nim doprowadzi się go w celu rozpatrzenia sprawy przed społeczność. Zamiast tworzyć fantastyczne i sensacyjne teorie o wpływie Qumran na chrześcijaństwo wystarczyło zajrzeć do ST i tam szukać wyjaśnień odnośnie tego co wpływało na pisarzy NT, skoro wiadomo, że byli oni głównie pod wpływem tej tradycji. Jak się okazuje, rzeczywistość jest często bardziej nudna niż chcieliby niektórzy, stąd nie dziwne, że najprostsze wyjaśnienia nie przychodzą im do głowy i na to miejsce szukają oni tzw. „sensacyjnych teoryjek”. Ale widocznie Serwis Racjonalista miałby już o wiele mniej czytelników, gdyby zamiast tworzyć tam sensacyjne teoryjki szukano po prostu żmudnie zwykłej prawdy.
Warto zwrócić uwagę w tym miejscu na dwie inne wypowiedzi Jezusa: "Każdy kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu "Raka" (czyli "pusta głowo" lub "człowieku pożałowania godny"), ma być sądzony przez Wysoką Radę. A kto by mu rzekł. "Bezbożniku", podlega karze ognia piekielnego /Ew.Mat. 5, 22/. Warto zastanowić się w tym miejscu jaką Wysoką Radę Jezus miał tutaj na myśli. Czyżby "Radę Zrzeszenia" o której czytamy w esseńskim "Podręczniku dyscypliny"? (Patrz punkt 10).
Odpowiedź:
To już jest kompletny nonsens i zwykła wpadka Sędziaka (lub manipulacja). „Wysoka Rada” wspomniana przez Jezusa w Mt 5,22 to po prostu instytucja współczesnego rabinizmu faryzejskiego, co wyjaśnia nam tekst z Mt 26,59 i z J 11,47:
„Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić” (BT).
„Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków?” (BT; por. też Mk 14,55; 15,1; Łk 23,13.35.50).
Qumrańczycy byli mniej surowymi niż Jezus sędziami wobec takich wykroczeń: "Człowiek, który świadomie i bezprawnie urąga bliźniemu swemu, zostanie na rok wyłączony z naszej społeczności" - czytamy w jednym ze Zwojów.
Odpowiedź:
Ta różnica też dodatkowo wyklucza wzajemne wpływy idei wspólnoty z Qumran na chrześcijaństwo. Właśnie, dlaczego co chwilę doszukujący się w pismach chrześcijan wpływu Qumran paralelomaniacy, jak nazywa ich Fitzmyer[8], nigdy nie biorą pod uwagę różnic, które występują w porównywanych materiałach?
3. Jezus i esseńczycy kładli większy nacisk na doskonałość niż Stary Testament. W "Podręczniku dyscypliny qumrańskiej" jest mowa o tych, "którzy chodzą drogą doskonałości nakazaną przez Boga", oraz że nie będzie "żadnej litości dla każdego kto zbacza z tej drogi... i żadnej pociechy... dopóki jego droga nie stanie się doskonała."
Rozmawiając z bogatym młodzieńcem Jezus powiedział: "Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!. Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości... Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego" (Mat. 19, 21-22,24). Innym razem mówi: "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mat. 5,48). W angielskiej biblii w wersji 'King James' w ewangelii Łukasza (6,40) czytamy: "Uczeń nie jest nad swojego mistrza; lecz każdy który jest doskonały będzie jak jego mistrz".
Odpowiedź:
Kolejne imputowanie na siłę rzekomej współzależności światopoglądowej tam, gdzie podobieństwa są zaledwie pobieżne i w dodatku mogą zostać z powodzeniem wyjaśnione przez wpływ idei ST a nie wpływ idei z Qumran. ST mówi bowiem raz po raz o dążeniu do doskonałości:
„A ty, synu mój, Salomonie, znaj Boga twego ojca i służ Mu sercem doskonałym i duszą ochotną, bo Pan przenika wszystkie serca i zgłębia wszystkie tajniki myśli. Jeśli będziesz Go szukał, On pozwoli ci siebie znaleźć, ale jeśli Go opuścisz, odrzuci cię na zawsze” (1 Krn 28,9, BT).
„A synowi mojemu, Salomonowi, daj serce doskonałe, aby strzegł poleceń, przykazań i praw Twoich i żeby wykonał wszystko i zbudował przybytek, do którego poczyniłem przygotowania” (1 Krn 29,19, BT).
„A mówił tak: Ach, Panie, wspomnij na to, proszę, że postępowałem wobec Ciebie wiernie i z doskonałym sercem, że czyniłem to, co miłe oczom Twoim. I płakał Ezechiasz bardzo rzewnie” (Iz 38,3, BT).
4.
W "Zwoju Wojny" /4Q491 - 496/ esseńczycy wielokrotnie mówią o Synach i Dzieciach światłości walczących przeciwko mocom i Synom Ciemności, że są powołani przez Boga aby dokonać sądu na ziemi i ostrzegają przed zbliżającym się sądem ostatecznym pałającym gniewem. Tekst tego Zwoju rozpoczyna się od słów: "Pierwsze wystąpienie Synów światłości mające nastąpić przeciw działowi Synów Ciemności, przeciw wojsku Beliala..." i dalej mówi, "ze źródła światła pochodzi prawda, zaś ze źródła ciemności pochodzi bezprawie... Jednakże Bóg Izraela i anioł jego prawdy pomagają wszystkim Synom światłości".
Określenie "Synowie Światłości" ani razu nie występuje w Starym Testamencie. Jest ono bardzo ważne ponieważ ściśle wiąże się z Nowym Przymierzem Synów Światłości, czyli zakonem esseńskim. W ewangeliach Jezus mówi o "synach światłości" dwukrotnie (Jana 12,36 i Łuk. 16,8), a Paweł raz (I Tes.5,5). Jak wspomniałem, w Zwojach qumrańskich określenie to powtarza się wielokrotnie, co najmniej kilkadziesiąt razy, między innymi w "Wizji Amrama" w następującym kontekście: "Ja rządzę nad całą Światłością i nad wszystkim co jest Boże, sprawuję władzę nad ludźmi Jego łaski i pokoju i wszystkimi Synami Światłości" (Dead Sea Scrolls in English, (4Q543-8, str.535).
Odpowiedź:
Problem w tym, że Wizja Amrama jest dokumentem przedesseńskim. To, że znaleziono go w Qumran nie dowodzi jeszcze tego, bowiem w Qumran znaleziono też teksty przedesseńskie (Pięcioksiąg, Psalmy, inne teksty z ST, Apokryfy, itd.). Wizja Amrama jest zaliczana do znanych przed esseńczykami Apokryfów ST, nie zaś do tekstów esseńskich[9]. Zresztą sam qumrański wstęp do Wizji Amrama zaznacza, że jest to tylko kopia wcześniej istniejącego dzieła. Treść tego dzieła wskazuje, że odnosi się ono do okresu zamierzchłego, gdy nie było jeszcze esseńczyków. Nie ma dowodu na to, że Wizja Amrama to dzieło esseńczyków, wszystko wskazuje na to, że jest to tylko ich kolejna kopia wcześniej znanego już w judaizmie dzieła.
Nauczyciel Sprawiedliwości mówi o sobie: "Będę świecił siedmiokrotnym światłem, [światłem, które us]tanowiłeś dla twej chwały. Jesteś bowiem dla mnie [wiecz]nym światłem, moją nogę stawiasz na [ ] [Dziękuję ci, Panie, że pozwoliłeś mi pojąć twoją prawdę i dałeś mi poznać twe cudowne sekrety oraz twoją łaskawość dla człowieka [...] obfitość twojego miłosierdzia dla tych, którzy mają przewrotne serce" (1QH, str.75).
Jezus mówi o sobie: "A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności" (Jana 12:45-46).
Metaforycznych pojęć "światłości" i "ciemności" Jezus używa raz po raz w swoich naukach i podobieństwach. O sobie samym mówi, że jest "światłością świata" /Ew.Jana 8,12/, Jana Chrzciciela również nazywa "światłością'' /Ew.Jana 5, 55/. Innym razem mówi, że "...synowie tego świata są przebieglejsi w rodzaju swoim od Synów światłości" /Ew.Łuk. 16,8/. Najwięcej antonimów typu "światłość - ciemność", "prawda - fałsz" można znaleźć w pierwszym Liście Jana.
Odpowiedź:
Termin „synowie światłości” nie jest oryginalnym wytworem wspólnoty z Qumran. Używano go już w apokryficznej literaturze przedesseńskiej. Pochodzący z III wieku przed Chrystusem[10] apokryf noszący tytuł Wizja Amrama zawierał takie oto stwierdzenie:
„Ja powiem […] i uczynię rzeczą wiadomą […] z dala od ciemności wszystkim […] dzieciom […] i wszystkim Dzieciom Światłości”.
Apokryf ten był zapewne znany także wspólnocie z Qumran, ponieważ w grocie 4 znaleziono fragmenty kopii tego Apokryfu[11].
Natomiast co do pojęć typu „światłość” i „ciemność” stosowanych jako metafory teologiczne czy etyczne to znów nie jest to produkt myśli qumrańskiej. Taka symbolika znajduje się już w ST:
Ciemność:
„Chcesz drogi ciemności się trzymać, którą kroczyli występni?” (Hi 22,15, BT).
„Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!” (Iz 5,20, BT).
Światłość:
„Wschodzi w ciemności jako światło dla prawych, łagodny, miłosierny i sprawiedliwy” (Ps 112,4, BT).
„Bo Ty, o Panie, jesteś moim światłem: Pan rozjaśnia moje ciemności” (2 Sm 22,29, BT).
„Albowiem w Tobie jest źródło życia i w Twej światłości oglądamy światłość” (Ps 36,10, BT).
„Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!” (Iz 2,5, BT).
„Już słońca mieć nie będziesz w dzień jako światła, ani jasność księżyca nie zaświeci tobie, lecz Pan będzie ci wieczną światłością i Bóg twój - twoją ozdobą. Twe słońce nie zajdzie już więcej i księżyc twój się nie zaćmi, bo Pan będzie ci światłością wieczną i skończą się dni twej żałoby” (Iz 60,19-20, BT).
„On odsłania to, co niezgłębione i ukryte, i zna to, co spowite w ciemność, a światłość mieszka u Niego” (Dn 2,22, BT).
„Nie wesel się nade mną, nieprzyjaciółko moja; choć upadłem, powstanę, choć siedzę w ciemnościach, Pan jest światłością moją” (Mich 7,8, BT).
Po raz kolejny nie ma więc potrzeby odwoływać się aż do pism qumrańskich, aby wyjaśnić pojęcia używane przez autorów NT, skoro istnienie tych pojęć można o wiele lepiej wyjaśnić za pomocą ST, pod którego o wiele większym wpływem byli pisarze NT i Jezus.
Jezus również mówi o sądzie ostatecznym pałającym gniewem, między innymi w Ewangelii Marka, gdzie czytamy: "Lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z obiema rękami być wrzuconym do piekła w ogień nie gasnący, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie" /9, 43/.
Mówił też często o wiecznym ogniu piekielnym. W całym Starym Testamencie jest tylko jedna wzmianka o wiecznym ogniu, w proroctwie Izajasza "A gdy wyjdą ujrzą trupy ludzi, którzy zbuntowali się przeciwko mnie: bo robak ich nie zginie, i nie zgaśnie ich ogień, i będą oni odrazą dla wszelkiej istoty żyjącej" (66,24).
Wyrażenie "piekło" a raczej "wieczny ogień" użyte jest w tekstach qumrańskich kilkakrotnie.
Odpowiedź:
Sędziak zdaje się nie wiedzieć, że esseńczycy nie byli żadnym wyjątkiem w przedchrześcijańskim judaizmie, jeśli chodzi o nauczanie o piekle i wiecznym ogniu. Już w istniejącej kilkaset lat przed esseńczykami[12] bardzo popularnej w judaizmie księdze Henocha (popularnej do tego stopnia, że cytat z niej znalazł się w NT - por. Judy 14-15, znaleziono także jej kopie w Qumran) uczono o piekle[13].
Fragmenty kopii wspomnianej Księgi Henocha odkryto także w Qumran[14].
Znów więc nie trzeba tłumaczyć idei kary piekielnej w Nowym Testamencie akurat wpływem nauk esseńczyków, jak to czyni J. Sędziak w tekście powyższym, skoro z powyższych danych wiemy, że idee te nie były autorstwa esseńczyków, tylko były one obecne w judaizmie już na długo przed nimi.
"Bądź przeklęty bez miłosierdzia, gdyż ciemne są twoje czyny. Bądź wzgardzony w mroku wiecznego ognia (4Q256). ..przed tobą rozpraszają się wszyscy synowie ciemności i [twe] wielkie światło [...bogowie i ludzie, [...ogień palący się w ciemnościach miejsc zagłady Sheolu zapłonie...przestępcy [...] przez wszystkie wieczne okresy (4Q491)...I wszystkie duchy [...] wieczny ogień, płonący w [...]" (Muchowski, 4Q510).
"Ale siła moc i wielki gniew w płomieniach ognia z wszystkimi aniołami zagłady przyjdzie na wszystkich którzy buntują się przeciwko właściwej drodze i pogardzają zakonem, i nie pozostanie z nich nawet resztka, bo Bóg nie wybrał ich od założenia świata" (Michael Wise, Dead Sea Scrolls, 4Q267, str. 52)
O apokaliptycznym charakterze wydarzeń eschatologicznych opisanych w Zwojach pisze również prof. Vermes (patrz punkt 13).
Odpowiedź:
A co to ma wspólnego z omawianą w tym punkcie światłością i ciemnością to już nie wiem. Tajemnica Sędziaka.
5. Stary Testament mówi o 'synach Bożych'. Synami Bożymi nazwani są w ST Izraelici i aniołowie. Ale nie mówi o 'wielkim Synu Bożym' jak Nowy Testament i zwoje qumrańskie. Imię "Syn Boży" użyte jest w NT aż 40 razy. Jezus również mówił o sobie, że jest Mesjaszem i Synem Błogosławionego, na przykład podczas przesłuchania przed sanhedrynem (Marka 14, 61-62) lub rozmowy z Samarytanką przy studni (Jana 4, 25 - 26).
Odpowiedź:
Nieprawda. NT nigdzie nie mówi o „wielkim synu Bożym”. To jakiś zupełny wymysł.
W zwoju o nazwie "Apokalipsa aramejska" /4Q246/ jest wzmianka o Synu Bożym. Z uwagi na obiektywne trudności z odczytaniem tego tekstu, trudno tę postać zidentyfikować, dociec kim właściwie jest ten, któremu nadano takie imię: „Ucisk przyjdzie na ziemię...i wielki miecz na narody... królów Asyrii i Egiptu...będzie wielkim na ziemi... wszyscy będą (mu) służyć... będzie zwany wielkim... będzie ogłoszony "Synem Bożym"..."Synem Bożym" będzie nazwany, "Synem Najwyższego" zwać go będą...Królestwo jego będzie królestwem wiecznym, a wszystkie drogi jego będą prawdą. Będzie sądzić ziemię w prawdzie i wszyscy będą żyć w pokoju. Wielki Bóg będzie jego obrońcą... a jego panowanie będzie wieczne." W Ew. Łukasza czytamy: "Będzie On (t.j. Jezus) wielki, i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da mu tron Jego praojca Dawida" /1, 32/.
Jezus mówił o sobie, że jest Mesjaszem i Synem Błogosławionego, na przykład podczas przesłuchania przed sanhedrynem /Ew.Marka 14, 61-62/ lub podczas rozmowy z Samarytanką przy studni (Ew.Jana 4, 25 - 26).
Odpowiedź:
Kolejny przykład, który nie dowodzi istnienia żadnego wpływu literatury z Qumran na pisarzy NT. Określenia typu Syn Boży, Syn Najwyższego, itd., znów nie są oryginalnym tworem wspólnoty z Qumran, skoro od takich określeń roiło się już w ST, pod którego o wiele większym wpływem byli pisarze NT i Jezus:
Synowie Boży:
„Bo któż na obłokach będzie równy Panu, któż wśród synów Bożych będzie do Pana podobny?” (Ps 89,7, BT).
“Na czym się słupy wspierają? Kto założył jej kamień węgielny, ku uciesze porannych gwiazd, ku radości wszystkich synów Bożych?” (Hi 38,6-7, BT).
„Jakże więc policzono go między synów Bożych i ze świętymi ma udział?” (Mdr 5,5, BT).
„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi” (Hi 1,6, BT; por. też Hi 2,1).
„Przyznajcie Panu, synowie Boży, przyznajcie Panu chwałę i potęgę!” (Ps 29,1, BT).
„Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały” (Rdz 6,2, BT; por. też Rdz 6,4).
Synowie Najwyższego:
„My jednak stwierdzamy, że Żydzi wydani na zagładę przez tego trzykroć zbrodniczego człowieka nie są złoczyńcami, lecz rządzą się najbardziej sprawiedliwymi prawami, i że są synami najwyższego, żywego Boga, który dobrze kierując zarówno nami, jak też i naszymi przodkami, królestwo nasze najlepiej utwierdza” (Est 9,27-28, BT).
„Ja rzekłem: Jesteście bogami i wszyscy - synami Najwyższego” (Ps 82,6, BT).
„Bądź ojcem dla sierot, jakby mężem dla ich matki, a staniesz się jakby synem Najwyższego, i miłować cię On będzie bardziej niż twoja matka” (Syr 5,10, BT).
Widzimy tu uderzające podobieństwo do sceny Zwiastowania w ewangelii Łukasza, gdzie anioł Gabriel ukazuje się Dziewicy Maryi i zapowiada jej że urodzi syna:
"Będzie On (tj. Jezus) wielki, i będzie nazwany Synem Najwyższego, będzie nazwany Synem Bożym, a jego panowaniu nie będzie końca" (Łuk. 1; 31-35)
Oba teksty mówią że "będzie wielkim", będzie nazwany "Synem Najwyższego", będzie zwany "Synem Bożym" a jego "królestwo będzie wieczne". Czy te cztery wspólne elementy mogą być dziełem przypadku? A przecież scena Zwiastowania jest tak ważna dla kultu maryjnego. Szkoda że jest taka nie oryginalna.
Odpowiedź:
Znów jednak nie trzeba się odwoływać do tekstów z Qumran aby znaleźć pierwowzór dla tekstu z Łk 1,31-35. Popatrzmy na pewien również bardzo podobny i słynny w czasach Jezusa tekst z ST:
„Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, a jeżeli zawini, będę go karcił rózgą ludzi i ciosami synów ludzkich” (2 Sm 7,12-14, BT).
Sędziak w imię swej zasady kłótni o zbędne detale zaraz pewnie zaprotestuje mówiąc: ależ tutaj nie używa się niektórych słów na które ja wskazałem. Myślę, że jest to bez znaczenia, bowiem słowa o jakie kłóci się tu Sędziak wynikają wprost z powyższego tekstu z 2 Sm 7,12-14. Ekwiwalentem Sędziakowego tekstu „królestwo będzie wieczne” jest tekst „królestwo na wieki” z 2 Sm 7,14. Terminy syn Boży i syn Najwyższego są implicite zawarte w zdaniu „Ja będę mu ojcem, a on będzie mi Synem” z 2 Sm 7,14 (por. też Ps 2,7, który jest podobnym tekstem do 2 Sm 7,14). Jedynie słowa „będzie wielki” nie są do odnalezienia w powyższym tekście z 2 Sm. ów tekst z Qumran (4Q246) zacytowany przez Sędziaka to słabo zachowany tekst aramejski i wcale nie wiemy, czy jest on tekstem napisanym przez wspólnotę z Qumran, tak jak to ma miejsce np. w przypadku wspomnianej wyżej Reguły Zrzeszenia czy pewnych Hymnów (w Qumran są również kopie przedesseńskich tekstów – np. kopie ST, nie znajdujemy tam zatem tekstów pisanych tylko przez tę wspólnotę)[15]. Tym samym nawet gdyby autor Łk 1,31-35 (co jest wykluczone – wspomnę o tym dalej) cytował tekst wspomniany przez Sędziaka, to nie dowodzi to jeszcze tego, że to akurat jakaś idea teologiczna wspólnoty z Qumran była pierwowzorem dla tekstu z Łk 1,31-35.
Skoro wspomniany tekst (4Q246) z Qumran jest aramejski, to osobiście podejrzewam, że odzwierciedlał on popularną w tamtym czasie jakąś targumiczną interpretację powyższego tekstu z 2 Sm 7,12-14. Targumy były w czasach Jezusa i wcześniejszych popularnymi przekładami i zarazem objaśnieniami teksów biblijnych. Jest bardzo możliwe, że zarówno tekst Łukasza jak i powyższy tekst z Qumran odwzorowują niezależnie od siebie jakąś popularną w tamtym czasie wśród chrześcijan targumiczną interpretację tekstu z 2 Sm 7,12-14. O dziwo taki wniosek (choć w innej sprawie – patrz niżej) dopuszcza do siebie też Sędziak, gdy pisze, że „autorzy ewangelii, które są przecież około 200 lat młodsze od Zwojów, mogli korzystać z tekstów qumrańskich, lub jakiegoś innego, nieznanego nam dotąd źródła które zawiera wzmiankę o tym” (pogrubienie od J.L.). Tym samym nie ma dowodu na to, że tekst z Łk 1,31-35 powstał pod wpływem akurat tekstu z Qumran. W każdym razie samo istnienie zacytowanego przez Sędziaka tekstu z 4Q246 też nie jest dowodem na to, że Łukasz wzorował się akurat na powyższym tekście z Qumran. Nie wiemy bowiem (jak wspomniałem), czy 4Q246 został napisany przez wspólnotę z Qumran a wpływ tego tekstu na autora Łk jest raczej wykluczony przez fakt, że język Ewangelii Łukasza pokazuje, iż jej autor był rodowitym Grekiem, nie mógł więc raczej cytować jakichś aramejskich tekstów (a takim tekstem jest przecież cytowany wyżej przez Sędziaka 4Q246). Z tych samych powodów autor Łk tym bardziej nie mógłby usłyszeć gdzieś esseńczyków proponujących mu taką wersję tekstu jaką znajdujemy w Łk 1,31-35. Sędziak nie wspomina już oczywiście o tym wszystkim, nic dziwnego, to przecież przyćmiłoby jego tezę mówiącą o wpływie tekstu 4Q246 na tekst z Łk 1,31-35.
Tekst z Łk 1,31-35 jest też nieco podobny do tekstu z księgi Daniela:
„Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,13-14, BT).
Tekst z Łk 1,31-35 jest też podobny do tekstu z Iz 9,5-6 i do tekstu z Ps 2,7:
„Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki. Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona” (BT).
Aby powstał tekst z Łk 1,31 nie musi więc istnieć powyższy przytoczony przez Sędziaka tekst z Qumran.
W ewangelii Jana Jezus mówi o żywej wodzie: "...woda którą ja mu dam stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu" (4, 14) oraz w innym miejscu tejże ewangelii: "Jak rzekło Pismo: rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza" (7, 38).
W zwoju qumrańskim czytamy: "I tak, wszyscy ludzie, którzy weszli do nowego przymierza w ziemi damasceńskiej, lecz ponownie zdradzili i odstąpili od studni żywej wody, nie zostaną wliczeni do rady ludu i na jej listę nie zostaną wpisani (4Q 265).
Odpowiedź:
I tu mamy po raz kolejny dowód na to, że Sędziak usiłując znajdować rzekome wpływy terminologii qumrańskiej na terminologię używaną przez Jezusa po raz kolejny przeocza możliwość, że mamy tu do czynienia po prostu z wpływem terminologii ST na słownictwo stosowane przez Jezusa. Określenie „woda żywa” nie jest bowiem tworem wspólnoty z Qumran, ale jest to po prostu określenie z ST, pochodzące z czasów gdy wspólnota z Qumran jeszcze nie istniała. Przypatrzmy się pewnym tekstom:
„Bo podwójne zło popełnił mój naród: opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie utrzymują wody” (Jr 2,13, BT).
„Nadziejo Izraela, Panie! Wszyscy, którzy Cię opuszczają, będą zawstydzeni. Ci, którzy oddalają się od Ciebie, będą zapisani na ziemi, bo opuścili źródło żywej wody, <Pana>” (Jr 17,13, BT).
„[Tyś] źródłem mego ogrodu, zdrojem wód żywych spływających z Libanu” (Pnp 4,15, BT).
Po raz kolejny nie trzeba się więc uciekać aż do porównań NT z literaturą z Qumran, aby wyjaśnić słownictwo stosowane w NT, skoro sam ST świadczy nam o tym, że terminologia taka istniała w ST już długo przed istnieniem wspólnoty z Qumran, i to właśnie stamtąd zapożyczył tę terminologię Jezus.
Zauważmy że Jezus nie mówi tutaj "rzeki wody żywej popłyną przez jego wnętrze" lecz że wypłyną z jego wnętrza, lub "z żywota jego" jak mówi starszy przekład Biblii.
Odpowiedź:
W tekście oryginalnym nie ma „z żywota jego”, tylko dosłownie „z łona jego” (ek tes koilias autou). Lekcja „z żywota jego” nie ma więc poparcia w tekście oryginalnym.
Wynikałoby z tego, że człowiek, który w niego wierzy sam staje się tym źródłem wody żywej.
Odpowiedź:
Nie, człowiek nie może być zdaniem Jezusa „źródłem wody żywej”, bowiem jest nim ktoś inny. Jezus w J 7,38-39 wyjaśnia kto jest tym „źródłem wody żywej”:
„Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był /dany/, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony” (BT).
Trudno mniemać, że człowiek jest źródłem Ducha świętego, stąd powyższa koncepcja Sędziaka upada.
Używając tego określenia esseńczycy mieli na myśli ich Nowe Przymierze, a Jezus siebie oraz (co jest znamienne) tych którzy w niego uwierzą.
Po pierwsze, w tekście 4Q265 jaki Sędziak pierwotnie zacytował nie ma nic o tym, że „wodą żywą” są esseńczycy albo ich zakon. Przypatrzmy się temu tekstowi, który podaję w wersji zacytowanej wcześniej przez Sędziaka:
„I tak, wszyscy ludzie, którzy weszli do nowego przymierza w ziemi damasceńskiej, lecz ponownie zdradzili i odstąpili od studni żywej wody, nie zostaną wliczeni do rady ludu i na jej listę nie zostaną wpisani” (4Q 265).
Jak widzimy wcale nie mówi się tu o tym, że „woda żywa” to akurat zakon esseńczyków. Sędziak po prostu wziął sobie zupełnie z sufitu taką ideę, wyssał ją z palca. W tekście tym odstąpienie od „wody żywej” może być równie dobrze rozumiane jako odstąpienie od samego Boga (czy jego zbawiennych obietnic), który w tym wypadku sam byłby „wodą żywą”, podobnie jak w podanych przeze mnie tekstach z ST (Jr 2,13; 17,13).
Następnie, powyższe stwierdzenie Sędziaka, że Jezus w J 4 mówiąc o „wodzie żywej” ma na myśli akurat siebie i swych uczniów również jest naciągane i bezpodstawne. Jezus w J 4,10-14 wcale nie utożsamia się z „wodą żywą”, a tym bardziej nie ma tam mowy o tym, że jego uczniowie są „wodą żywą”. Jezus mówi w J 4,14, że da Samarytance wody żywej, co jest po prostu przenośnią używaną dla określenia spowodowanej przez Ducha świętego wiary dającej życie wieczne. Wyjaśnia się to w J 7,38-39:
„Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był /dany/, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony” (BT; por. też Ap 21,6; 22,1.17).
W Starym Testamencie tylko Bóg nazwany jest źródłem wody żywej (Jer. 2,13;17,13;Zach. 14,8). Znów różnica dość istotna w interpretacji tego pojęcia pomiędzy klasycznym judaizmem z jednej strony a essenizmem i chrześcijaństwem z drugiej.
Odpowiedź:
Nieprawda, choćby w zacytowanym przeze mnie wyżej tekście z Pieśni nad Pieśniami (4,15) określenie „woda żywa” nie może się odnosić do Boga, bo o Bogu księga ta po prostu nie mówi w żadnym miejscu.
Poza tym, na jakie pismo Jezus powołuje się w ewangelii Jana mówiąc "Jak rzekło Pismo: rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza"? W Starym Testamencie nie ma takiego zwrotu. Czyżby na jakiś inny, nieznany nam dotąd tekst qumrański?
Odpowiedź:
Nie wiemy.
6.
W zwoju p.t. "Testament Lewiego" /4Q 541/ jest mowa o pewnym kapłanie, który ma pojawić się w przyszłości: "Wiele (złych) słów przeciwko niemu wypowiedzą i liczne kłamstwa. Będą mu złorzeczyć. Złe pokolenie obali go. Kłamstwem i gwałtem zwalczać go będą. Lud zbłądzi, w jego dniach i na złe drogi zejdzie."
W Ew. Łukasza czytamy: "Oto Ten /t.j. Jezus/ przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak któremu sprzeciwiać się będą" /2, 33/.
Odpowiedź:
Te podobieństwo jest tak szczątkowe, że aż dziwię się, że Sędziak zechciał zawrzeć je w swym tekście jako dowód rzekomego wpływu literatury qumrańskiej na autorów NT. Czytając Sędziaka człowiek ma momentami wrażenie, że autorzy NT nie byliby w stanie opisać nawet zwykłej ludzkiej i codziennej rzeczy, bez uprzedniego wglądu w literaturę qumrańską. Ale i tym razem aby wyjaśnić to co mówi Łk 2,33 o upadku i sprzeciwu wobec Jezusa wcale nie trzeba się odwoływać aż do literatury qumrańskiej. Wystarczy wspomnieć, że ten sam Łukasz w Dz 8,32-35 odnosi do Jezusa tekst z Iz 53 o pognębionym słudze Jahwe. Czemu więc z Iz 53, pod ewidentnym wpływem którego byli tamci chrześcijanie, Łukasz nie mógł zaczerpnąć swej uwagi w Łk 2,33 o sprzeciwie wobec Jezusa, tylko miałby to czynić sięgając aż do literatury qumrańskiej? To już wie tylko Sędziak.
7. W zwoju p.t. "Reguła całego zrzeszenia" czytamy: "gdyż niebo i ziemia będą słuchać jego mesjasza... Nad ubogimi uniesie się jego duch, wiarę przemieni w swoją siłę. Uczci pobożnych na tronie wiecznego królestwa. Rozwiąże związanych, (1) otworzy oczy niewidomym, (4) podniesie pochylonych...Zaszczyty jakich nie było, uczyni Pan jak zapowiedział. (4) Uzdrowi bowiem konających, (2) wskrzesi zmarłych, (3) ubogim ogłosi dobrą nowinę, nędzarzy nasyci, wypędzonych sprowadzi, głodnych uczyni bogatymi... (2) wskrzesi umarłych swego ludu... i (2) otworzył groby" (Muchowski, 4Q 521, str.355).
Cyfry w nawiasach oznaczają wspólne elementy poszczególnych tekstów.
Jezus mówi: "Idźcie oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie - (1) niewidomi wzrok odzyskują, (4) chromi chodzą, (4) trędowaci zostają oczyszczeni, (4) głusi słyszą, (2) umarli powstają, a (3) ubogim głoszona jest Ewangelia (Mat.11,2 - 5); następnie, "Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych" (Mat. 22, 32); oraz, "jeśli ja palcem Bożym wypędzam złe duchy, to istotnie przyszło do was królestwo Boże" (Łuk. 11, 20).
Odpowiedź:
Oba te teksty nawiązują najwyraźniej do o wiele starszego od siebie słynnego tekstu Izajasza:
„Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto - pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie;” (Iz 35,4-6, BT).
Znów nie ma więc żadnego dowodu na to, że tekst z Mt 11,2-5 został zapożyczony akurat z literatury qumrańskiej, skoro o wiele starszy tekst ze znanej dobrze chrześcijanom (i często cytowanej przez nich) księgi Izajasza miał w tym wypadku najwyraźniej wpływ zarówno na literaturę qumrańską jak i chrześcijańską.
Ewangelia (Mat.11, 5) podaje więc cztery elementy. Jezus mówi że:
(1) niewidomi wzrok odzyskują
(2) umarli powstają
(3) ubogim głoszona jest ewangelia
(4) chromi chodzą
Tekst qumrański podaje również te same cztery elementy. Mówi że mesjasz:
(1) otworzy oczy niewidomym
(2) wskrzesi umarłych swego ludu
(3) ubogim ogłosi dobrą nowinę
(4) podniesie pochylonych
Język ewangelii i tekstu qumrańskiego jest tutaj niemal identyczny. Poza tym, widzimy tutaj jak podobny jest mesjasz esseńczyków do Jezusa, co przeczy twierdzeniom wielu teologów o braku takiego podobieństwa.
Stary Testament mówi w czterech miejscach podobne rzeczy, ale nie ma w nich żadnej wzmianki o głoszeniu ewangelii ubogim (por. Iz 26,19-21; 35, 5-6; 61,1 i Psalm 146,7-8).
Odpowiedź:
Powoli. Skoro już Sędziak jest tak bardzo szczegółowy to ukażmy, że w porównywanych przez niego tekstach też są różnice i elementy obecne w Mt 11,2-5 są obecne u Izajasza, nie będąc zaś obecnymi w jego tekście z Qumran. Sędziak już tego oczywiście nie zauważa, bo widzi tylko to co mu wygodne (podobieństwa w swoich porównaniach). W rzeczywistości przytoczony wyżej przez Sędziaka tekst qumrański zawiera więcej różnic względem tekstu z Mt 11,2-5, niż tekst z Iz 35,4-6. Oto różnice między powyższym tekstem qumrańskim Sędziaka, a tekstem z NT:
1) słuchanie pomazańca przez niebo i ziemię (to jest tylko w tekście z Qumran).
2) nasycenie nędzarzy (to jest tylko w tekście z Qumran).
3) sprowadzenie wypędzonych z powrotem do ziemi, wyzwolenie jeńców (to jest tylko w tekście z Qumran).
4) uczynienie bogatymi ludzi głodnych (to jest tylko w tekście z Qumran).
5) prostuje zgarbionych (jak wyżej).
6) chromi chodzą (to jest tylko w Mt 11,2-5 i w Iz 35-4-6, nie ma zaś już tego w tekście z Qumran).
7) głusi słyszą (znów, to jest tylko w Mt 11,2-5 i w Iz 35-4-6, nie ma zaś już tego w tekście z Qumran).
A teraz różnice między tekstami z Mt 11,2-5 i Iz 35,4-6:
„Idźcie oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie - niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli powstają, a ubogim głoszona jest Ewangelia (Mt 11,2 – 5).
„Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie;” (Iz 35,4-6, BT).
1) Niemy krzyknie (tylko w tekście Izajasza).
2) Umarli powstają (tylko w Mt).
3) Ubogim głosi się dobrą nowinę (tylko w Mt).
Zatem tylko 3 różnice, o 3 mniej niż w zestawieniu tekstu Qumran z tekstem z ST, za którym to zestawieniem wyżej obstaje Sędziak.
Jeśli już Sędziak chce być aż tak drobiazgowy, to wskażmy na to, co jest obecne w paraleli pomiędzy Mt 11,2-5 i Iz 35,4-6, nie będąc zaś już obecnym w jego paraleli pomiędzy tekstem z Qumran (nawet gdyby uwzględnić obie wersje podanych przez niego tłumaczeń) i tekstem z Mt 11,2-5:
1) chromi chodzą (to jest tylko w Mt 11,2-5 i w Iz 35-4-6, nie ma zaś już tego w tekście Sędziaka z Qumran).
2) głusi słyszą (znów, to jest tylko w Mt 11,2-5 i w Iz 35-4-6, nie ma zaś już tego w tekście Sędziaka z Qumran).
Można więc udowodnić dokładnie to samo czyniąc to dokładnie tym samym sposobem co on: można wskazać na takie elementy w paraleli pomiędzy samym tekstem z Iz 35,4-6 i tekstem z Mt 11,2-5, które nie są już obecne w jego tekście paralelnym z Qumran, są zaś obecne w Mt 11,2-5 i tekście z Iz 35-4-6. Metodologia Sędziaka niczego więc tak naprawdę w tych całych wyliczankach dzielących włos na czworo nie dowodzi. A jeśli uważa on, że jednak czegoś ona dowodzi, to obala tym samym swój własny przykład za pomocą sposobu, jaki właśnie przed chwilą ukazałem.
Wynikałoby z tego, że autorzy ewangelii, które są przecież około 200 lat młodsze od Zwojów, mogli korzystać z tekstów qumrańskich, lub jakiegoś innego, nieznanego nam dotąd źródła, które zawiera wzmiankę o tym. W każdym razie nie można zbagatelizować braku tej wzmianki w odnośnych tekstach starotestamentowych.
Odpowiedź:
No wreszcie jakiś obiektywizm u Sędziaka. Tak, autorzy Ewangelii nie musieli wcale w tym miejscu korzystać ze zwojów ale mogli też korzystać z jakiegoś innego, nieznanego nam dokumentu palestyńskiego, opartego na Iz 35. Osobiście podejrzewam, że był to jakiś popularny w tamtym czasie targum do księgi Izajasza. Nie ma dowodu na to, że autorzy Ewangelii musieli w tym miejscu korzystać akurat ze zwojów z Qumran.
Sprawa Królestwa Bożego była wówczas główną ideą jaka przyświecała esseńczykom i innym grupom mesjanistycznym w Palestynie. Jak tonący chwyta się brzytwy tak oni wierzyli, że wszelkie cuda są oznaką działania Boga, który wkrótce wyzwoli ich spod panowania Kittim (bo tak nazywali Rzymian) czyli z niewoli rzymskiej.
Chyba te właśnie analogie profesor Vermes miał na myśli mówiąc, że w pismach qumrańskich wzmianki o uzdrowieniu i zmartwychwstaniu mają ścisły związek z popularną wówczas ideą Królestwa Bożego. Zwycięstwo nad chorobą i diabłem - pisze Vermes - uważane były przez esseńczyków za pewny znak, że Bóg rozpoczął już swoje panowanie.
Odpowiedź:
Problem w tym dla takich spekulantów jak Sędziak i Vermes, że esseńczycy nie mieli monopolu na takie poglądy, bowiem były one obecne już długo przed nimi.
8.
Godna uwagi jest również paralela pomiędzy "Modlitwą Nabonida" /zwój 4Q242/ a sprawą uzdrowienia pewnego człowieka przez Jezusa. W obu przypadkach akt uzdrowienia chorego połączony jest z odpuszczeniem mu grzechów. "Charyzmatyczno-eschatologiczne aspekty tekstów qumrańskich - pisze Vermes - dostarczają najwięcej ogniw do porównań tekstowych tych dwóch grup pism".
"Słowa modlitwy którą odmawiał Nabonid, król kraju babilońskiego, wielki władca, gdy został porażony złą chorobą, z dekretu Najwyższego Boga w Teiman. "Ja, Nabonid, złą chorobą byłem złożony przez siedem lat i wyglądem byłem niepodobny do człowieka. Modliłem się wówczas do Najwyższego Boga i pewien egzorcysta odpuścił mi moje grzechy. Był to mężczyzna, Żyd ze społeczności wygnanych. Powiedział mi: Rozgłoś to i opisz wszystko, aby uczcić wielkie imię Najwyższego Boga".
"/Jezus/ ujrzawszy wiarę ich, rzekł do sparaliżowanego: "Człowieku, odpuszczone są ci grzechy twoje". /Ew.Łuk. 5, 20/.
Jezus odpuszcza grzechy i uzdrawia chorych. Dla katolików wydaje się to normalne. Ale spowiedź katolicka jest niezgodna z judaizmem. Współcześni Jezusowi Żydzi nie mogli pojąć jak Jezus, istota cielesna, może odpuszczać komuś grzechy i uważali go za bluźniercę, ponieważ zgodnie z ich zakonem grzechy mógł odpuszczać tylko Bóg.
ów egzorcysta o którym mówi Nabonid w tekście qumrańskim, odpuścił mu grzechy, a ponieważ miał on potem powód do uczczenia wielkiego imienia Boga, zatem tekst implikuje, że było to uzdrowienie nie tylko ducha (odpuszczenie grzechów), lecz i ciała. W Starym Testamencie nie ma podobnego przykładu uzdrowienia chorego i odpuszczenia mu grzechów.
Odpowiedź:
Nieprawdą jest powyższe stwierdzenie Sędziaka, zdaniem którego „W obu przypadkach akt uzdrowienia chorego połączony jest z odpuszczeniem mu grzechów”. Nietrudno dostrzec, że cytowany przez Sędziaka tekst qumrański nie mówi nic o uzdrowieniu dokonanym przez tego, kto odpuścił grzechy. Idea uzdrowienia niosącego ze sobą odpuszczenie grzechów istniała już w doskonale znanym chrześcijanom ST. Wskazuje na to przykład Izajasza, który za sprawą placka figowego uzdrowił Ezechiasza i sprawił, że jego grzechy zostały odpuszczone (Iz 38,7.9.17). Znów nie trzeba się więc odwoływać do tekstów z Qumran aby wyjaśnić postępowanie Jezusa, skoro można to zrobić odwołując się do ST, cytowanego przez pisarzy NT blisko 1951 razy (patrz wyżej).
Warto tu też dodać, że Apokryf Modlitwa Nabonida cytowany przez Sędziaka opisuje, że tak robił pewien Żyd na długo przed esseńczykami (Nabonid żył ok. 400 lat przed esseńczykami). Znów nie mamy tu dowodu na to, że Jezus był pod wpływem esseńczyków, był co najmniej pod wpływem tradycji judaistycznej zawartej w przedesseńskim Apokryfie, który oni tylko przechowywali.
9.
Esseńczycy, podobnie jak pierwsi chrześcijanie, mieli wspólne uczty poprzedzane modlitwą. W "Regule całego zgromadzenia" czytamy: "Jeżeli przy stole razem się zgromadzą aby pić moszcz, i będzie zastawiony stół zrzeszenia i rozlany moszcz, aby pić, nikt nie wyciągnie swojej ręki po najlepszy chleb i moszcz przed kapłanem. Gdyż on winien pobłogosławić najlepszy chleb i moszcz, i wyciągnąć swą rękę po chleb najpierw, potem zaś winien wyciągnąć Mesjasz Izraela swą rękę po chleb. Następnie będzie błogosławić chleb i wino całe zgromadzenie zrzeszenia, każdy odpowiednio do swej godności" (1Q28A).
Pamiętamy scenę Ostatniej Wieczerzy Jezusa z uczniami, kiedy jadł z nimi chleb, pił wino i powiedział, "Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy w królestwie Ojca mego" /Ew.Mat. 26,29/.
Odpowiedź:
Doszukiwanie się pierwowzoru Ostatniej Wieczerzy akurat u esseńczyków nie ma sensu, skoro NT wyraźnie wyjaśnia, że Uczta ta wzorowała się na starotestamentalnym święcie Paschy (por. Łk 22,8,11-13,15; Mk 14,12.14.16; Mt 26,17-19; Wj 12,11.21). Warto też zwrócić uwagę na to, że powyższy tekst qumrański mówi o dwóch przewodnikach uczty – o kapłanie i Mesjaszu. W tekście tym kapłan ma pierwszeństwo przed Mesjaszem, jeśli chodzi o błogosławieństwo i dotykanie pokarmów. Sytuacja taka absolutnie nie miała miejsca podczas ostatniej Wieczerzy Jezusa, bowiem Jezus był tam jedynym Przewodnikiem Uczty. Ta różnica wyklucza wpływ idei qumrańskiej na Ostatnią Wieczerzę Jezusa opisaną w NT.
Wspólne posiłki i święte uczty były świętym obyczajem esseńczykow. Temat ten jest szczegółowo omówiony w "Podręczniku dyscypliny". Wiemy, że pierwsi chrześcijanie mieli swoje 'agape', czyli uczty miłości, oraz święte komunie z chlebem i winem. Nie ulega wątpliwości, że jest to kontynuacją tradycji przedchrześcijańskiej.
Odpowiedź:
Ulega jednak wątpliwości, czy chrześcijanie musieli się w tej kwestii wzorować akurat na esseńczykach. Święte uczty nie były bowiem oryginalnym wymysłem esseńczyków, ale wspomina o nich już długo przed esseńczykami ST, w którym czytamy o „ucztach świętych” (Neh 10,34, BT). Patrz też wyżej o święcie Paschy.
Następnie należałoby zastanowić się, dlaczego Jezus, obchodząc ostatnią Paschę z uczniami stosował się do słonecznego kalendarza sekty qumrańskiej a nie do oficjalnego kalendarza księżycowego stosowanego przez kapłanów jerozolimskich. W obydwu kalendarzach święto to przypadało na inny dzień tygodnia. Według ewangelii synoptycznych Ostatnia Wieczerza Jezusa zbiega się w czasie z żydowskim świętem Paschy (Mat. 26,17, Marka 14,12, Łuk. 22,7). Ale według ewangelii Jana w tym czasie miały już miejsce takie wydarzenia jak jego proces przed Piłatem i egzekucja (19,14). Teolodzy długo głowili się skąd wzięła się ta niezgodność w kolejności wydarzeń Wielkiego Tygodnia. Zdaniem wielu badaczy udało się ją wyjaśnić dopiero na podstawie kalendarza qumrańskiego który był nieznany wcześniej, czyli do czasu odkrycia Zwojów.
Odpowiedź:
Kolejna wpadka Sędziaka w temacie historycznym. Kalendarz słoneczny stosowany przez esseńczyków istniał w judaizmie już pół tysiąca lat przed esseńczykami, wcale więc nie był on „nieznany wcześniej, czyli do czasu odkrycia Zwojów”, jak pisze Sędziak. Witold Tyloch, zawodowy hebraista, qumranista i ateista (zatem nie można posądzić go o służenie chrześcijańskiej apologetyce) pisał w swej rozprawie o Qumran:
„[…] kalendarz słoneczny, stosowany w Judei w okresie Pierwszej Świątyni, tzn. przed zburzeniem świątyni przez Nebukadnezara w 587/6 r. p.n.e.”.
Następnie Tyloch dodaje:
„Kalendarz gminy z Qumran był bardzo podobny do kalendarza znanego z Księgi Jubileuszów i księgi Henocha”[16].
Jak dodaje jeden z polskich biblistów o kalendarzu słonecznym: „Znany jest on ponadto z Księgi Jubileuszów i Henocha, co zdaje się wskazywać, że nie uległ on całkowitemu zapomnieniu, […]”[17]. Dalej pisze on zaś jeszcze o tym kalendarzu, że w czasach Jezusa kalendarz ten „miał naówczas wielu innych swoich zwolenników i legitymował się pochodzeniem od Mojżesza”[18]. Księga Henocha i księga Jubileuszów, które również odmierzały czas wedle kalendarza słonecznego[19], to księgi bardzo popularne we wczesnym judaizmie. Do tego stopnia, że cytat z nich dostał się nawet do Nowego Testamentu (por. Judy 1,14-15 w BT wraz z przypisami tamże).
Kalendarz słoneczny miał ok. 364 dni w roku, zaś księżycowy różnił się od niego tym, że miał 354,5 dni w roku[20]. Oto cytat z wspomnianej Księgi Henocha:
„Rok kończy się w trzysta sześćdziesiątym czwartym dniu”[21].
Jak byk tu stoi, że autor tej księgi liczył rok wedle kalendarza słonecznego. I tak samo liczy to Księga Jubileuszów:
„A ty rozkaż dzieciom Izraela, niech zachowują lata w tej liczbie dni – 364 dni, to będzie cały rok”[22].
Równie dobrze więc na podstawie tradycji judaistycznej innej niż qumrańska (np. na podstawie tej tradycji, w której powstała księga Henocha i Jubileuszów) chrześcijanie mogli wzorować się na kalendarzu słonecznym. Wcale nie musieli tego zapożyczyć od esseńczyków, skoro kalendarz taki był bardzo popularny w pozaesseńskim i przedesseńskim judaizmie. Joseph Fitzmyer odnalazł elementy kalendarza słonecznego już u Ezechiela 45,18-20[23]. Po raz kolejny można więc kolejną ideę w NT wytłumaczyć inaczej niż za pomocą akurat wpływu idei wyznawanych w Qumran.
Wiemy, że qumrańscy zakonnicy obchodzili Paschę we wtorek wieczór, bo według ich słonecznego kalendarza dni świąteczne przypadały każdego roku na ten sam dzień.
Odpowiedź:
Ściśle rzecz biorąc, wedle kalendarza solarnego Pacha wypadała w środę a nie we wtorek[24], więc nie jest tak różowo jak przedstawia to Sędziak.
Jezus widocznie stosował się do ich kalendarza, skoro obchodził Paschę z uczniami właśnie we wtorek. Ale według oficjalnego księżycowego kalendarza żydowskiego Pascha była o kilka dni później. Piątek tego tygodnia był dopiero Dniem Przygotowania Żydów do Paschy. Z tych obliczeń wynikałoby, że na aresztowanie, proces i egzekucję Jezusa pozostała dostateczna ilość czasu. Autor ewangelii Jana widocznie opierał się na tym kalendarzu spisując wydarzenia z ostatnich dni życia Jezusa.
Odpowiedź:
Mimo pewnych trudności (patrz „piętro” wyżej) można tak przyjąć. Warto w związku z tym nadmienić, że racjonaliści wciąż jeszcze bez cienia wątpliwości twierdzą, że synoptycy są „sprzeczni” z Janem w kwestii podawania daty obchodzenia przez Jezusa ostatniej Paschy. Jak jednak widać, wystarczyło kolejne odkrycie archeologiczne aby wyjaśnić tę trudność. Upływający czas obala zarzut za zarzutem wobec Ewangelii, pozwalając dzięki coraz nowszym odkryciom wyjaśnić wiele dotychczasowych trudności, określanych często przez racjonalistów jako „nieprzezwyciężalne sprzeczności” w Biblii.
10.
W "Podręczniku dyscypliny" czytamy, że Qumran rządzony był przez "Radę Zrzeszenia", która składała się z dwunastu przywódców. Jest tam również mowa o trzech kapłanach pełniących rolę przełożonych, chociaż tekst nie mówi wyraźnie, czy wchodzili oni w skład owej dwunastki, czy nie. "W Radzie Zrzeszenia powinno być dwunastu mężczyzn i trzech kapłanów doskonałych we wszystkim objawionym w całej Torze" /patrz punkt 2/.
Jak wiemy, Jezus miał dwunastu apostołów, a młody kościół chrześcijański, jak czytamy w Dziejach Apostolskich, dwunastu przywódców w Jerozolimie.
Odpowiedź:
Rada Zrzeszenia wcale nie musiała się składać z 12 przywódców. Witold Tyloch, niewierzący biblista (nie może być więc posądzony o służenie Kościołowi) i qumranista tak komentuje powyższy tekst z Podręcznika dyscypliny:
„Tych piętnastu mężów stanowiło stałą radę zarządzającą gminy”[25].
Skoro więc nie wiemy, czy było 12 czy 15 przywódców we wspólnocie Qumran (a interpretacje qumranologów idą wręcz w kierunku liczby 15[26]) to należy w tym miejscu zawiesić osąd odnośnie paraleli istniejącej między ustrojem wspólnoty qumrańskiej i ustrojem pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej.
Liczba 12 Apostołów wcale nie musi pochodzić od ewentualnych 12 przywódców z Qumran. Może to być równie dobrze nawiązanie do fundamentalnej liczby 12 pokoleń izraelskich, często przywoływanej w ST (por. Wj 24,4; 28,21; 39,14; Lb 17,17.21; 31,5; Joz 4,8; 1 Krl 18,31; Ezd 6,17; Syr 45,23; Ez 47,13). NT wyraźnie nawiązuje do tej idei w kilku miejscach (Mt 19,28; Łk 22,30; Dz 26,7; Ap 21,12).
Dalej czytamy: "Rada zrzeszenia... będzie wypróbowanym murem, drogocennym kamieniem węgielnym." Jezus mówi: "Czy nie czytaliście nigdy w pismach: Kamień, który odrzucili budowniczowie stał się kamieniem węgielnym" /Ew. Mat. 21, 42/.
Odpowiedź:
Tu znów mamy do czynienia z bezspornym wpływem ST na pisma Qumran i pisma chrześcijan, a nie z wpływem pism Qumran na pisma chrześcijan. Pojęcie „kamienia węgielnego” pochodzi bowiem z księgi Izajasza, która powstała na długo przed wspólnotą esseńczyków. Przypatrzmy się pewnym słowom z księgi Izajasza:
„Przeto tak mówi Pan Bóg: Oto Ja kładę na Syjonie kamień, kamień dobrany, węgielny, cenny, do fundamentów założony. Kto wierzy, nie potknie się” (Iz 28,16, BT).
W podobnym duchu pisał psalmista:
„Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ps 118,22, BT)
Najwyraźniej właśnie do księgi Izajasza a nie do pism z Qumran nawiązywali autorzy NT, gdy pisali:
„To bowiem zawiera się w Piśmie: Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny, a kto wierzy w niego, na pewno nie zostanie zawiedziony” (1 P 2,6, BT; por. też Dz 4,11; 1 P 2,4.7).
Nawet w powyższych zacytowanych wyżej przez Sędziaka słowach z Mt 21,42 Jezus przytaczając słowa o kamieniu węgielnym wyraźnie odwołuje się do ogólnie uznanych Pism a nie do spisanych reguł jakiejś wspólnoty z Qumran (jednej z wielu wspólnot w tamtym czasie – patrz wyżej). Sędziak po raz kolejny nie zna (lub nie chce znać) ST, stąd wydaje mu się, że słowa o kamieniu węgielnym Jezus zaczerpnął akurat od wspólnoty z Qumran. Tymczasem wystarczyło choć trochę znać się na ST aby wiedzieć, iż słowa te pochodzą od Izajasza i nie były oryginalnym tworem wspólnoty z Qumran. Nie pierwszy raz czyjaś nieznajomość Pism na Racjonaliście powoduje, że ten ktoś pisze głupstwa. Ale tak to jest jak w imię jakiejś ideologii dąży się tylko do dopasowania przesłanek pod wcześniej ustaloną tezę, ignorując inne alternatywne i o wiele bardziej oczywiste wyjaśnienia jakiejś kwestii. I to ma być „naukowe” podejście i „odmitologizowywanie” rzeczonego zagadnienia, jakie z myślą o katolickim ujęciu Qumran deklarował Sędziak na początku swego tekstu! Myślę, że na bazie niniejszej kwestii bardzo dobrze widać, że u tzw. „racjonalistów” „naukowe” podejście to jedynie tani slogan reklamowy, nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością i obiektywnym poszukiwaniem prawdy. Slogan ten ma służyć jedynie za przykrywkę do wpychania tylnymi drzwiami swojej laickiej mitologii po prostu. Po powyższych gafach Sędziaka dobrze widać, że bezwyznaniowość nie chroni jeszcze nikogo przed fantazjowaniem, jak to się wydaje niektórym tzw. „racjonalistom”.
Następnie, w tym samym zwoju, owa "rada zrzeszenia" opisana jest jako budowla Boża: "Nie zadrżą jej podwaliny i nie osuną się ze swego miejsca. Będzie największym przybytkiem dla Aarona, z wieczną wiedzą przymierza prawa, składającym ofiarę miłej woni. Będzie domem doskonałości i prawdy w Izraelu... wznoszącym przymierze według wiecznych praw. Zyskają przychylność, dokonując odkupienia ziemi i wydając wyrok na niegodziwość, tak, że nie będzie bezprawia" (4Q 258). W całkiem podobny sposób wyraża się o kościele autor listu apostolskiego: "Wy również, niby żywe kamienie jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa. To bowiem zawiera się w Piśmie: "Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny... Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym... /I Piotra 2,5 - 9/.
Metaforyczną "budowlą" Bożą w NT jest kościół - zgromadzenie wiernych, a w Qumran "Rada Zrzeszenia" - kierownictwo zakonu esseńskiego. Stary Testament nigdzie nie mówi o narodzie izraelskim lub jego kapłanach jako budowli Bożej.
Odpowiedź:
W rzeczywistości podobieństwo jest tu zerowe. Wystarczy dokładnie przeczytać oba wyżej porównywane przez Sędziaka teksty aby bez trudu odkryć, że podobieństwo jest tu prawie zerowe. Już w ST przyrównywano metaforycznie całe społeczności pewnych miast do „budowli”, nie jest to wymysł czysto qumrański. W pewnym tekście czytamy:
„A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą” (Am 7,13, BT).
W ST nawet sam Bóg był przyrównywany metaforycznie do świątyni:
„Dlatego mów: Tak mówi Pan Bóg: Wprawdzie wygnałem ich pomiędzy narody i rozproszyłem po krajach, jednak przez krótki czas będę dla nich świątynią w tych krajach, do których przybyli” (Ez 11,16, BT).
Nie ma więc dowodu na to, że pisząc o chrześcijanach jako świętej budowli autor 1 P miał na myśli akurat jakiś tekst z Qumran, a nie cokolwiek innego. Metaforyczne przyrównywanie czegoś do świątyni nie było pomysłem czysto qumrańskim, bowiem taka forma literacka była obecna już w dobrze znanym chrześcijanom ST i o wiele bardziej prawdopodobne jest to, że na tej podstawie autor 1 P mógł zastosować swoją metaforę.
11.
Bardzo podobny jest stosunek obu grup, tj. chrześcijan i esseńczyków, do sprawy dóbr materialnych. W księdze Dziejów Apostolskich /2, 44/ czytamy: "Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem i mieli wszystko wspólne. Jezus i grupa jego uczniów również mieli wspólną kasę, którą opiekował się zdrajca Judasz.
Odpowiedź:
O tym napiszę dalej.
Esseńczycy, podobnie jak Jezus, apostołowie i pierwsi chrześcijanie, wierzyli w to, że żyją w czasach ostatecznych, czyli dniach bezpośrednio poprzedzających koniec świata. Jezus wyraźnie o tym mówi, na przykład w Ewangelii Łukasza, gdzie czytamy /9, 27/: "Zaprawdę powiadam wam: niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Królestwo Boże".
Odpowiedź: